Europa w punkcie wyjścia? – recenzja filmu „Śmierć w Sarajewie”

21 Paź Europa w punkcie wyjścia? – recenzja filmu „Śmierć w Sarajewie”

28 czerwca 1914 roku w Sarajewie Gavrilo Princip zaledwie jednym pociągnięciem za spust otworzył puszkę Pandory, która pogrążyła Europę na prawie całe kolejne stulecie. Ale czy pomimo przemian z lat 90. (rozpad Jugosławii, wojna na Bałkanach), zdaje się mówić reżyser, Europa nie jest nadal tym samym, wewnętrznie skłóconym, skorumpowanym, niedającym się pogodzić ideologicznie tyglem, jakim była 100 lat temu? 

Danis Tanović umieszcza akcję w hotelu “Europa” w Sarajewie dokładnie w setną rocznicę zamordowania arcyksięcia Franciszka Ferdynanda. Na ten dzień przygotowane są specjalne obchody: hotel oczekuje dyplomatów i głów państw z całego świata, w tle rozbrzmiewa “Oda do radości”, śpiewana przez chór podekscytowanych dzieci. Media wrzą od natłoku wiadomości, a specjaliści dyskutują o wadze obchodzonej tak szumnie rocznicy. Na tle takiej scenerii rozgrywa się akcja “Śmierci w Sarajewie”.

Choć z pozoru wszystko wydaje się być dopięte na ostatni guzik, hotel “Europa” z trudnością zmaga się z ambitną rolą gospodarza światowego zjazdu. Nieporozumienia pomiędzy władzą a pracownikami, nieporadność głównego zarządcy, szykujący się strajk pracowników oraz mafia opłacana przez samego dyrektora – to tylko niektóre z problemów tego hotelu. Podczas gdy zastępczyni dyrektora próbuje uśmierzyć gniew każdej ze stron, apelując to do dyrekcji, to do “ludu”, widz jest świadkiem smutnej prawdy, że kto ma siłę, ten ma władzę. Mimo pozorów świadczących o jego prestiżu – sztućcami posługiwała się ponoć sama Angelina Jolie – hotel jest tak naprawdę w ruinie. Nie chcą dostrzec tego jego pracownicy, zamiatając pod dywan wszelkie problemy i niedociągnięcia, których w „Europie” nie brakuje. Filmowy hotel to Europa w miniaturze, a my przyglądamy się jej jak w lustrze.

Równoległy wątek ciągnie się na dachu hotelu, gdzie stacja telewizyjna przygotowuje materiał dotyczący setnej rocznicy zamachu. Prowadząca gości specjalistów, historyków, polityków, którzy kolejno wypowiadają się na temat wagi tego dnia. Zjawia się niezapowiadany wcześniej potomek Gavrilo Principa o tym samym imieniu, który ideologicznie jest kontynuatorem swojego rebelianckiego przodka. W ostrym starciu z liberalną dziennikarką na antenie oraz już poza nią okazuje się, że obie strony mają równie silne i przekonujące argumenty. Co ważne, Gavrilo jest Serbem, dziennikarka zaś Bośniaczką. Ich rozmowę o zamachu na Franciszka Ferdynanda pogłębia więc znacznie bardziej aktualna kwestia wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 90. Niezabliźnione rany i pamięć o tej tragedii nie pozwalają im naturalnie przyjąć wspólnego stanowiska wobec obchodzonej rocznicy.  

02-©-Śmierć-w-Sarajewie-Smrt-u-Sarajevu-Looking-for-Europe-dir.-Danis-Tanović

Gavrilo Princip żyje wśród nas, wydaje się mówić reżyser. I jest to o tyle prawdziwe, że wspomnianą dyskusję da się przenieść na obecny dyskurs polityczny liberałów i konserwatystów w prawie każdym państwie europejskim. Ciągły spór o wagę pamięci historycznej w teraźniejszej polityce to element debaty w każdym z krajów europejskich. Jeżeli w dalszym ciągu nie możemy porozumieć się co do przeszłości i posługujemy się tymi samymi argumentami, co nasi przodkowie przed stu laty, czy można mówić o jakimkolwiek postępie? Posługując się utartym truizmem, historia zatacza koło.

Punktem wyjścia do stworzenia filmu był monodram Bernarda-Henriego Lévy’ego pt. “Hotel Europa”, którego fragmenty interpretuje na ekranie Jacques Weber grający w “Sarajewie” samego siebie. Sztuka, napisana pod wpływem ostatnich wydarzeń na linii Rosja-Ukraina, stanowi główną narrację filmu. Skupiając się na filozoficznym i społecznym wymiarze tragicznych wydarzeń w Europie, Lévy mówi to, co moim zdaniem jest główną myślą filmu –  Europa stoi w punkcie wyjścia, a postęp, w który z takim zapamiętaniem wierzymy, nic w istocie nie znaczy. Bo gdyby faktycznie istniał, to czy po Holokauście mogłaby się wydarzyć masakra w Srebrenicy – największe ludobójstwo od czasów drugiej wojny światowej?

“Śmierć w Sarajewie” to gorzka, a jednocześnie konieczna diagnoza dla Starego Kontynentu. Dopełnię ją cytatem z George’a Santayany: “Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie”.

Moja ocena: 8/10
Weronika Fay
Prawie Kino

fot. materiały prasowe filmu