Czy sztuka ma serce?- recenzja filmu „Serce miłości”

14 Gru Czy sztuka ma serce?- recenzja filmu „Serce miłości”

Tytuł filmu Łukasza Rondudy „Serce miłości” jest prowokacją na pograniczu tautologii. Dziełu daleko do romansu czy melodramatu. To forma z pogranicza sztuk wizualnych, poruszająca wiele wątków autotematycznych. Miłość zdaje się tam grać drugie skrzypce. Jednak czy na pewno?

Oglądanie „Serca miłości” to niezwykłe przeżycie estetyczne. Dzieło sytuuje się na granicy performensu, filmu, a nawet teatru. To opowieść o relacji dwojga artystów, Zuzanny Bartoszek (Justyna Wasilewska) i Wojtka Bąkowskiego (Jacek Poniedziałek), oraz sposobie, w jaki kreują siebie wraz z rzeczywistością wkoło. Procesowi temu sprzyja izolacja od świata, bohaterowie przebywają przede wszystkim we własnym towarzystwie. Jedyną postacią drugoplanową jest kuratorka sztuki (Magdalena Cielecka).

Awatary i ludzie

Zuzanna ubiera się w pewność siebie, w niezależność, w siłę. Wojtek wychwytuje pojedyncze elementy, powtarza je, zapętla, przetwarza. Często towarzyszy mu autorska ścieżka dźwiękowa, bardzo ciekawa i zasługująca na uwagę. Uatrakcyjnia serie obrazów pokazujących, jak codzienne elementy rzeczywistości stają się sztuką. Obraźliwy napis nad łóżkiem Wojtka, wyjście na spacer – przepiękna scena, w której to Wojtek zdaje się chodzić na smyczy, jakby stał się niewolnikiem estetyki, łamania konwenansu.

Kadr z filmu „Serce miłości”

Justyna Wasilewska w roli Zuzanny Bartoszek zdominowała ekran. Niezwykle przekonująco odegrała rolę artystki, która swoje słabości (autodestrukcyjne choroby) próbuje przedzierzgnąć w siłę, na przykład łysość traktuje jako czynnik wspierający charyzmę. Stara się przejąć kontrolę nad rzeczywistością wkoło, ale gwałtowne napady agresji wykazują, że nie jest w stanie tego zrobić w stosunku do siebie.

Kadr z filmu „Serce miłości”

Jedną z zapadających w pamięć scen jest moment gry w Simsy. Zuzanna steruje awatarami siebie i swojego partnera, Wojtka Bąkowskiego. Po chwili następuje scena przy lustrze. Młoda kobieta wpatruje się w swoje odbicie, a nałożony na obraz filtr sprawia, że ma się wrażenie, jakby się patrzyło na animację. Artystka wygląda jak awatar samej siebie. Niestety w życiu reguły gry komputerowej nie działają. Po którejś z kolei kłótni nie tak łatwo się pogodzić.

Kto tu jest naprawdę potrzebny

W drugiej połowie filmu Jacek Poniedziałek aktorsko zaczyna doganiać Justynę Wasilewską, a grana przez niego postać wychodzi z cienia impulsywnej partnerki. Wyraźniej jest ukazana walka o dominację w związku.  Bohaterowie czerpią z tej samej rzeczywistości, inspirują się nawzajem, ale przez to czasem powielają swoje pomysły. To one stają tematem kłótni.

Kadr z filmu „Serce miłości”

Zuzanna czuje się zagrożona przez starszego, bardziej doświadczonego partnera, który zdobył już uznanie dla swojej twórczości. „To moje”, „To mój sen” – powtarza. Nie chce, by partner wykorzystywał „jej” doświadczenia, ponieważ sama chce je wykorzystać we własnej twórczości. Bardzo ciekawy jest końcowy performens, w którym Wojtek wykorzystuje temat ich związku. Nasuwa to pytanie, czy bohaterowie potrzebują akurat siebie, by tworzyć. I kogo, czego bardziej potrzebują: siebie czy procesu tworzenia?

Stereotypy w grze

Bałam się, że „Serce miłości” będzie kolejnym filmem powielający stereotypowy obraz artystów – o ekscentrycznym wyglądzie, odzianych w czerń, na każdym kroku zaznaczających swoją niezależność i inność. Do takich postaci codzienność zdaje się nie mieć dostępu, żyją oni swoim natchnionym życiem, a każdy element rzeczywistości przeobrażają w sztukę. Wymienione cechy pasują do pary głównych bohaterów, Zuzanny i Wojtka, ale nie oddają całej prawdy ani o nich, ani o filmie.

Walka o artystyczną dominację, ciągły proces przetwarzania życia, projektowania go prowokuje do zadania pytania o granice sztuki oraz miejsce miłości w procesie twórczości. Forma filmu eksponuje treść, zwraca uwagę na trzeciego bohatera: sztukę – aktorską, muzyczną, performatywną, fotograficzną, rysunkową, poetycką. Ona jest obiektem miłości, zespala się z bohaterami. Momentami forma filmu góruje nad treścią, ale pytania, które prowokuje, są bardzo aktualne. Zwłaszcza w czasach coraz większego ekshibicjonizmu artystów.

Moja ocena: 8/10
Katarzyna Kowalewska
Prawie Kino

„Serce miłości” , reż. Łukasz Ronduda (2017). W KINACH OD 1 GRUDNIA!

fot. materiały prasowe filmu

Recenzja napisana dzięki współpracy z Kinem Kultura



'