W żałobie po Supermanie- recenzja filmu „Liga Sprawiedliwości”

23 Lis W żałobie po Supermanie- recenzja filmu „Liga Sprawiedliwości”

Nie tylko Lois Lane (Amy Adams), lecz także cały świat cierpi po śmierci Supermana (Henry Cavill). Nic już nigdy nie będzie takie samo. Ludzie poddali się poczuciu beznadziei po przegranej oraz rozpaczyUzupełnieniem poruszających kadrów jest piosenka Sigrid Everybody knows. Wydaje się, że gorzej być nie może – dopóki nie pojawia się Steppenwolf (Ciarán Hinds).

Superbohaterowie prowadzą swoje (nie)zwykłe życie do czasu, gdy Batman (Ben Affleck) po zabiciu kosmicznego zwiadowcy nie zaczyna bić na alarm: świat jest w niebezpieczeństwie! W dalekiej krainie walecznych Amazonek Steppenwolf wykrada pierwszy Mother Box, a wojowniczki rozpalają pradawny ogień, by ostrzec ludzkość – znak ten rozumie jedynie Diana Prince (Gal Gadot). To właśnie ona tłumaczy Batmanowi, czym są owe Boxy – to zbiorniki ogromnej mocy, które połączone ze sobą mają niszczycielską siłę. Steppenwolf zmierza do Atlantydy po kolejny z nich. Ludzie posiadają ostatni. Gra się już rozpoczęła, a czasu do ocalenia świata jest coraz mniej.

Kadr z filmu „Liga Sprawiedliwości”

Batman podejmuje wyzwanie i stara się zebrać grupę, z którą uratuje świat. Na dalekiej Północy próbuje zwerbować syna królowej Atlantydy Aquamana (Jason Momoa), potem zaś zwraca się o pomoc do neurotycznego Barry’ego Allena znanego również jako Flash, który jak przystało na najszybszego człowieka na świecie prędko dołącza do grupy. Piękna Wonder Woman dociera do wycofanego i rozgniewanego Cyborga – Victora Stone’a (Ray Fisher). Losy świata spoczywają zatem na barkach tylko pięciu osób, lecz wszyscy odczuwają brak najważniejszej postaci… Superman przecież zginął. W tym miejscu warto dodać, że Mother Boxy nie tylko niszczą, lecz także jako źródło niewyobrażalnej mocy mogą przywracać do życia. Przekonał się o tym Silas Stone (Joe Morton), ojciec Victora, który nie mogąc pogodzić się ze śmiercią syna, wykorzystał pradawną siłę, aby go odzyskać. Igranie z siłami, których się nie rozumie, zazwyczaj jednak niesie pewne konsekwencje – Victor przeszedł ogromną metamorfozę, w wyniku której przestał być człowiekiem.

Bohaterowie stają przed dylematem moralnym, gdy pojawia się pomysł przywrócenia Supermana do życia. Nie wiedzą, jakie skutki może to przynieść ani czy w ogóle powinni to robić. Ten ostatni – jak można się domyślać – nie jest do końca zadowolony z takiego obrotu sprawy i nie pamięta, kim jest. Na szczęście serce bohatera na zawsze zapamiętało  Lois Lane, a jak wiadomo – miłość jest lekiem na wszystko. Po dołączeniu Supermana drużyna udaje się na bitwę ze Steppenwolfem. Do kulminacyjnej akcji dochodzi gdzieś w głębi Rosji, gdzie okazuje się, że każdy bohater ma swoje zadanie do wykonania, a pomimo że potrzebowali dużo czasu, by się wzajemnie zrozumieć, są gotowi poświęcić za siebie nawet życie.

Kadr z filmu „Liga Sprawiedliwości”

W najnowszym filmie Zacka Snydera świat znowu zostaje uratowany. Reżyser serwuje widzom porządne widowisko z udziałem pięknych bohaterów i ogromem efektów specjalnych. Ligę sprawiedliwości można docenić za dobrze dobrany soundtrack (np. Sigrid albo niezmiennie znakomity Hans Zimmer), ale nie warto szukać czegoś głębszego w dialogach. Wprawdzie przewijają się w nich takie tematy, jak etyka, życie i władza, lecz nic z tego nie wynika. Każdy z bohaterów jest interesujący na swój sposób, reżyser jednak nie zdecydował się na wykorzystanie potencjału drzemiącego w postaciach. Nie ulega wątpliwości, że Liga Sprawiedliwości jest świetną rozrywką. Nie broni się za to jako film, który miałby przekazywać widzom prawdy na temat życia , co niewątpliwie stara się robić.

Moja ocena: 6/10
Monika Jasek
Prawie Kino

„Liga Sprawiedliwości” , reż. Zack Snyder (2017). W KINACH OD 17 LISTOPADA!

fot. materiały prasowe filmu

Recenzja napisana dzięki współpracy z Kinem Atlantic



'