5 NAJMNIEJ OCZYWISTYCH EFEKTÓW SPECJALNYCH – nasz ranking

12 Lis 5 NAJMNIEJ OCZYWISTYCH EFEKTÓW SPECJALNYCH – nasz ranking

Każdy wie, że współczesne kino garściami czerpie z możliwości oferowanych przez efekty specjalne. Gdy wybieramy się na film akcji, oczekujemy wręcz, że twórcy zachwycą nas efektownymi zdjęciami, które pieczołowicie zrealizowali w czasie postprodukcji na ekranach swoich komputerów. „Szeregowiec Ryan”, „Incepcja”, „Avengers” – te trzy tytuły znacząco się od siebie różnią, jednak łączą je niesamowite efekty specjalne, bez których filmy te nie byłyby nawet w połowie tak spektakularne. Podobne przykłady można mnożyć – są to jednak obrazy, których „podrasowania” jesteśmy w pełni świadomi. Co natomiast z filmami, w których nie spodziewaliśmy się ulepszeń, a jednak tam są? Taka ingerencja może nam się wydawać szokująca, zwłaszcza że przecież na ekranie wszystko wyglądało bardzo realistycznie. Poniżej przedstawiam TOP5 najbardziej zaskakujących efektów specjalnych w dobrze znanych Wam filmach.

5. THE SOCIAL NETWORK

The Social Network

Nie wiem jak Wy, ale ja po obejrzeniu filmu o twórcy Facebooka byłam święcie przekonana, że braci Winklevossów zagrała para bliźniaków jednojajowych. Gdy dowiedziałam się, że w rzeczywistości obaj mają twarz jednego aktora, Armiego Hammera, uznałam to za świetny efekt specjalny i byłam pod wrażeniem pracy aktora – w końcu musiał on grać podwójnie przez cały film, aby później postprodukcja mogła umieścić obie grane przez niego postaci na jednym ekranie. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w rzeczywistości istniał inny aktor, który przez cały czas grał drugiego bliźniaka Winklevoss, tyle że… w filmie ani razu nie widzimy jego twarzy, a jedynie sylwetkę. Reżyser David Fincher zdecydował, że Josh Pence i Armie Hammer zagrają braci, jednak obaj będą mieli twarz drugiego z aktorów. Efekt jest niesamowity, pozostaje tylko jedno pytanie – jak czuł się Josh, gdy po zagraniu w „The Social Network” nikt nawet nie wiedział, że tam wystąpił?

Tutaj możecie dowiedzieć się więcej o „podwójnej grze” braci Winklevossów: https://www.youtube.com/watch?v=Oitr_eYcJk0

4. BIRDMAN

Birdman

Film Alejandra Gonzáleza Iñárritu zrobił furorę podczas zeszłorocznego rozdania Oscarów. Zdobył cztery statuetki, w tym za najlepsze zdjęcia. Nawet ci, którym film nie przypadł do gustu, musieli przyznać, że efekty specjalne w „Birdmanie” zostały zrobione po prostu perfekcyjnie. I nie mówię tu o „oczywistych” dodatkach w postaci wybuchu helikoptera czy kreacji samego Birdmana, który nawiedza głównego bohatera w najmniej sprzyjających dla niego momentach. Chodzi o niezwykle efektowny motyw, który pozwala nam wierzyć, że film został nakręcony w jednym ujęciu, jakby realizator towarzyszył aktorom przez dwie godziny, bez przerwy rejestrując ich poczynania. Jakkolwiek niesamowite by to nie było, jest to niestety tylko i wyłącznie (nie)zwykła sztuczka, która ma nam dać takie wrażenie. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość twórcom „Birdmana” – nawet oglądając film bardzo uważnie, nie jesteśmy w wstanie znaleźć ani jednego śladu cięcia między poszczególnymi scenami. Felicitaciones, señor Iñárritu.

Dowód na to, że realizatorzy jednak odpoczywali na planie „Birdmana”, znajdziecie tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=yaIIgJULxxk

3. WILK Z WALL STREET

Leonardo DiCaprio plays Jordan Belfort in THE WOLF OF WALL STREET, from Paramount Pictures and Red Granite Pictures.

Historia Jordana Belforta, który wzbogacił się w błyskawicznym tempie i którego wystawne życie możemy podziwiać w kultowym już filmie Martina Scorsese, osiągnęła niezwykły sukces zarówno w Stanach Zjednoczonych , jak i na całym świecie (produkcja zarobiła w sumie 392 miliony dolarów). Piękne widoki, wspaniałe domy, luksusowy jacht, który chciałby mieć każdy… Może pocieszy Was fakt, że nie tylko Wy nie możecie sobie pozwolić na takie luksusy. Leonardo DiCaprio tak naprawdę też ich nie miał – wszystko to było zasługą specjalistów od efektów specjalnych, którzy kazali wszystkim wierzyć, że lew przechadza się swobodnie po biurze maklerskim, a dom Jordana znajduje się w prestiżowej, nadmorskiej dzielnicy. Jednak najlepszy ze wszystkich jest jacht Belforta, który w rzeczywistości nigdy nawet nie zbliżył się do przepięknego portu, w którym cumuje w filmie. Tak naprawdę stał w studiu nagraniowym, a otaczające go lazurowe morze zostało nałożone na stojące wokół zielone ekrany. Jordan chciał oszukać FBI, Scorsese pragnął zrobić to samo z nami. I trzeba przyznać, że prawie mu się to udało.

Jak powstawały efekty specjalne w „Wilku z Wall Street”, warto zobaczyć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=bP2sJqoZD7g

2. FORREST GUMP

Forrest Gump

„Przecież wszyscy wiedzą, że Forrest został wklejony do zdjęć archiwalnych, to żaden efekt” – pewnie chcielibyście powiedzieć. Oczywiście wiadomo, że reżyser Robert Zemeckis oparł na tej koncepcji swój film, jednak to nie wszystko. Pamiętacie słynną scenę z piórkiem, które unosi się nad parkiem, później przelatuje obok samochodu, aby ostatecznie wylądować na bucie Forresta? Jeśli ją widzieliście, to byliście świadkami pierwszego efektu, który został wykorzystany w tym filmie. Tak naprawdę piórko było umieszczone na końcu drutu i nagrane na niebieskim tle, a dopiero później wklejone w ujęcia obejmujące miasto. Co do ostatniego ujęcia, gdzie Forrest podnosi je z ziemi – to już inne piórko, które zostało mu wcześniej przymocowane do buta. Całe piękno tej sekwencji polega na przejściu między ujęciami z piórkiem „drucianym”, na to z drugim piórkiem między butami. Oczywiście w pewnym momencie na ekranie musiały się pojawić oba piórka, jednak wtedy to pierwsze zostało wymazane w postprodukcji tak, że lot wydaje się widzowi bardzo płynny i naturalny. Cała scena wymagała od realizatorów ogromnej finezji i długich przygotowań, jednak warto było – dzieło Zemeckisa jest teraz klasykiem, które widział chyba każdy (i to pewnie kilka razy). A samo pióro pełni w nim wyjątkową rolę. 

1. OSTATNIA RODZINA

OstatniaRodzina-EfektySpecjalne

Wybór pierwszego miejsca może się Wam wydać zaskakujący, jednak to właśnie on był inspiracją dla powstania tego artykułu, a poza tym w całym zestawieniu, aż do teraz, brakowało polskiego elementu. Moim zdaniem film Jana P. Matuszyńskiego jest idealnym przykładem na to, że te niewidoczne gołym okiem efekty specjalne mogą być równie genialne, jak ich „jaskrawe” odpowiedniki z filmów akcji. Wychodząc z seansu zastanawiałam się, gdzie reżyser znalazł w tych czasach tak okropne, PRL-owskie bloki, aby umieścić w nich historię rodziny Beksińskich. Otóż nie znalazł – owe budynki, podobnie jak wiele innych elementów, zostały stworzone przez polskie studio Lightcraft. Bardzo mnie cieszy, że Polacy wykonali tak dobrą robotę i pokazali, że efekty robione w naszym kraju wcale nie ustępują tym tworzonym przez zagranicznych specjalistów. „Ostatnią rodzinę” ogląda się świetnie, a zaskoczenie, jakie wywołuje informacja, że tak duża część scenografii nigdy nawet nie istniała poza ekranem komputera sprawia, że film ten zasługuje na zajęcie pierwszego miejsca w naszym rankingu.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o efektach specjalnych w Ostatniej Rodzinie, koniecznie obejrzyjcie wywiad z twórcami zrealizowany przez ekipę Prawie Kina! (link poniżej). A przede wszystkim – jeśli jeszcze nie widzieliście tego filmu, to koniecznie nadróbcie zaległości, bo naprawdę warto. Nie tylko dla efektów. 

Olga Żabska
Prawie Kino NZS UW

PRAWIE KINO W  ROZMOWIE Z TWÓRCAMI „OSTATNIEJ RODZINY”:

 

Filmy: „The Social Network”, „Birdman”, „Wilk z Wall Street”, „Forrest Gump”, „Ostatnia rodzina”. Fot. materiały prasowe filmów.



'